Check Our FeedVisit Us On FacebookVisit Us On Google PlusVisit Us On Twitter

Nalewka z pigwowca

Opublikowano: 02-10-2013, Kategoria: Napoje, Przepisy, Komentarze: 13
Tagi: , , ,
Nalewka z pigwowca
Składniki
  • 1 kg owoców pigwowca
  • 1 kg cukru
  • 0,5 l spirytusu (95%)
  • 0,5 l wódki (45%)

Czas przygotowania: 30-40 min plus 1,5-2 miesiące czekania


Przepis na: Nalewka z pigwowca

Share Button

Nalewka z pigwowca to nieskomplikowana i bardzo aromatyczna nalewka. Przygotowanie jej wymaga jednak odrobiny cierpliwości i ostrego noża.

Pigwowiec bardzo często (nie wiadomo dlaczego) mylony jest z pigwą. Czym się różni? Przede wszystkim tym, że pigwowiec to niewysoki krzew, natomiast pigwa to drzewko osiągające mniej więcej 3-5 wysokości.  Owoce pigwy są dosyć duże (zazwyczaj mają około 6 cm średnicy), podczas gdy owoce pigwowca są mniej więcej o połowę mniejsze.

Prawdę mówiąc, w przypadku pigwy raczej nie brałabym się za nalewkę. Owoce są strasznie twarde i wątpię, czy sił by mi do nich starczyło ;)

Ale wróćmy do pigwowca. Owoce należy zebrać po pierwszych przymrozkach. Powinny mieć kolor żółto-pomarańczowy. Może się okazać, że są na nich różnobarwne plamki – od czerwonych po brązowe. Nie ma się co nimi przejmować, to u tej rośliny naturalne i tylko nieliczne owoce będą idealnie jednobarwne. Kiedy powąchacie pigwowca, poczujecie cierpki zapach, a kiedy go skosztujecie, okaże się, że ma cytrynowy smak.

Po umyciu owoców trzeba je pociąć na mniejsze kawałki. Warto zaopatrzyć się w ostry nóż, ponieważ owoce, pomimo że są dość kruche, są też twarde i ciężko się je kroi. Ja kroiłam w ręce (a na co mi deska do krojenia), więc w efekcie na palcu wskazującym mam bąbel jak się patrzy, a w kciuk nóż wszedł jak w masło ;) Tak więc uważajcie na siebie ;)

Owoce kroję na ćwiartki – w środku wyglądają podobnie do jabłka, ale mają więcej pestek. Gniazda nasienne usuwam, ponieważ w pestkach jest kwas pruski, a on mi do nalewki potrzebny zdecydowanie nie jest. Jeśli starczy Wam cierpliwości, można pokroić te ćwiartki jeszcze drobniej.

Wrzucam do balona warstwę owoców, przesypuję ją warstwą cukru itd. Następnie zalewam je wódką i spirytusem. Tak mniej więcej 75-80 ml wódki i tyle samo spirytusu. Zatykam balon i ustawiam go na słonecznym parapecie. Przez najbliższe 2 tygodnie będę wstrząsać balonem codziennie, aby cukier się rozpuszczał. W tym czasie owoce powinny też puścić sok.

Po 2 tygodniach dolewam resztę wódki i spirytusu, po czym zostawiam balon na kolejny miesiąc. Zlewam powstały nastaw.

Owoce można znowu zasypać cukrem i poczekać, aż puszczą sok, po czym wlać go do powstałej wcześniej nalewki. Możecie też zużyć je np. jako dodatek do herbaty.

Nalewkę zostawiam w chłodniejszym miejscu i po około tygodniu lub dwóch filtruję ją przez płótno. Rozlewam do mniejszych butelek i cieszę się nią w zimie.

Nalewka jest bardzo prosta, ale warto pamiętać o dość dużej ilości cukru. Jeśli owoce będą bardzo dojrzałe, da się w nich wyczuć słodycz. Jednak przeważać będzie cytrynowa kwaśność. Testujcie ;) Na zdrowie!

Nalewka z pigwowca

Nalewka z pigwowca

… 2 tygodnie później…

Dzisiaj pierwsza nalewka została zalana resztą alkoholu i teraz musi postać. Na razie nie wygląda zbyt wykwintnie, ponieważ owoce jeszcze puszczają sok, a cukier próbuje się rozpuścić. Przy okazji wypłynęło kilka maleńkich pestek, choć wydawało mi się, że oczysciłam owoce idealnie. Tyle mnie jednak nie martwi :) Czekam dalej, niech się wszystko przegryza.

Nalewka z pigwowca

Krzak w moim ogrodzie ma pecha i jest posadzony pod wiązem, więc nie obrodził zbytnio w tym roku. Jednak u sąsiadów jest przepiękny krzak, dzięki czemu kolejne 3 kg owoców od tygodnia też już siedzi w balonach – co widać w tyle zdjęcia :)

Nalewka z pigwowca

Z dobrych rad Gryzza: jeśli robicie jednocześnie kilka nalewek, załóżcie sobie kalendarz, arkusz kalkulacyjny czy choćby notatnik, który pomoże Wam nad tym zapanować. W przeciwnym przypadku po paru tygodniach będzie kłopot ze stwierdzeniem, czego i ile dolać lub dosypać :)

Share Button

13 Odpowiedzi do tej pory.

  1. Monika pisze:

    Dziś nie wytrzymałam i zupełnie niepotrzebnie spróbowałam pierwszej naleweczki- niestety jest BAJECZNA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Może w zwiazku z tym nie doczekać etapu 3-go :(
    W przyszłym roku nie podchodzę do tematu bez min. 5 kg pigwy :)

    • Gryzz pisze:

      :D Super, że wyszła :) Ja trochę żałuję, że mi się nie chciało iść drugi raz po głóg. Też w przyszłym roku się zmobilizuję bardziej :)

      • Jurek pisze:

        Pani podająca przepis na nalewkę z pigwowca popełnia jeden poważny błąd.Nigdy nie należy nalewek ani też soków stawiać w słonecznym miejscu,ponieważ słońce i światło niszczy witaminę C.Zawsze należy je trzymać w ciemnym miejscu.
        Z pigwy/nie mylić z pigwowcem /można również robić doskonałą ,pachnącą nalewkę.

        • Gryzz pisze:

          Dziękuję za komentarz. Nie zgadzam się z nim jednak. Wiele nalewek wymaga ustawienia gąsiora lub słoja w nasłonecznionym miejscu. Pozdrawiam.

      • Józef pisze:

        Witaj,ja mam 11 drzewek głogu,żona lubi jak kwitnie na bordowo,ale nasze są wszystkie białe,to nie przeszkadza wcale w robieniu nalewek,właśnie dzisiaj będę łączył nastaw z syropem,a w zamrażarce mam jeszcze 2kg,jak ktoś mieszka blisko zapraszam na Podlasie jesienią po owoce głogu.

  2. pigwa pisze:

    Kto to takie głupoty pisze że pigwa to owoc o średnicy 6 cm? Pigwa to dorodny owoc w kształcie gruszki lub jabłka o średnicy 10 i więcej cm a waga jednego owocu może wynosić 30 dag i nawet więcej.

  3. Gosia pisze:

    Witam, jeśli zebrałam pigwowca przed przymrozkami to coś pójdzie nie tak, czy lepiej przemrozić owoce tak, jak w przepisie na nalewkę z dzikiej róży?

    • Gryzz pisze:

      Lepiej przemrozić. Takie owoce, jak pigwowiec, róża, głóg zawsze powinny być zbierane po pierwszych przymrozkach lub właśnie na kilka dni należy je wrzucić do zamrażarki.

  4. KaBa pisze:

    Błąd. Pigwowca czy pigwę należy zebrać przed przymrozkami.

  5. zuza pisze:

    Robię różne nalewki, ale nigdy nie odważyłam się zrobić z berberysu. Zupełnie nie wiem dlaczego.
    Potem patrzę jak gromady ptaków zjadają owoce i sobie obiecuję że w przyszłym roku to już zrobię. Pozdrawiam.

    • Gryzz pisze:

      Z berberysem mam niestety tak samo. Akurat mam taką odmianę, która ma piekielnie małe owoce i nie bardzo chce mi się kłuć dla nich. Może w tym roku się uda.

Napisz komentarz