Check Our FeedVisit Us On FacebookVisit Us On Google PlusVisit Us On Twitter

Tradycyjny chrust (faworki)

Opublikowano: 06-02-2013, Kategoria: Ciastka, Desery, Przekąska, Przepisy, Komentarze: 1
Tagi: , , , , , , ,
Składniki
  • 20 dag mąki
  • 3 żółtka
  • szczypta soli
  • 3-4 łyżki gęstej śmietany
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka spirytusu
  • cukier puder do posypania
  • olej do smażenia

Czas przygotowania: 40 min


Przepis na: Tradycyjny chrust (faworki)

Share Button

Faworki robię raz w roku. Nie jest to strasznie skomplikowany proces, ale przyjemność z ich jedzenia chyba nie byłaby tak duża, gdyby gościły na moim stole częściej.

Mąkę mieszam w misce ze śmietaną. Dodaję żółtka, szczyptę soli i proszek do pieczenia. Mieszam składniki jeszcze raz, dodaję spirytusu (można go zastapić octem, jeśli akurat nie macie spirytusu) i zaczynam wyrabiać ciasto. Po jakimś czasie udaje mi się uzyskać sprężystą masę. Przekładam ją na stolnicę. Nie wiem, z jakich stolnic korzystacie. Ja używam od niedawna silikonowej. Jestem z niej bardzo zadowolona i, co najważniejsze, nie muszę ciasta podsypywać mąką. No, co najwyżej taką mikrowarstewką, która znika podczas wałkowania ciasta.

Małymi partiami wałkuję ciasto, żeby otrzymać grubość najwyżej 1,5-2 mm. Im mniej, tym lepiej. Następnie kroję je na paski o długości mniej więcej 10 cm i szerokości około 3 cm. Nacinam każdy pasek – nacięcie jest na środku i ma długość około 5 cm. Biorę jeden z końców i przewlekam go przez nacięcie.

Przygotowuję sobie talerze wyłożone papierem, aby po smażeniu można było przełożyć na nie faworki, aby nieco odsączyć pozostały olej.

Rozgrzewam na głębokiej patelni olej (są różne szkoły, ja wlewam go tyle, aby pokrył mniej więcej 2 cm warstwą całe dno). Zostawiam kawałek ciasta i kiedy wydaje mi się, że olej jest już rozgrzany, wrzucam ten kawałek, aby sprawdzić, czy na pewno można już smażyć. Jeśli zaczyna skwierczeć i zmieniać kolor, można wkładać faworki.

Im krócej będą się smażyły, tym mniejsza jest szansa, że przesiąkną tłuszczem i będą niejadalne. Kiedy pierwsze strona już będzie złota, odwracam faworki na drugą stronę. Idzie to migiem i po chwili można chrust wyciągać. Układam pojedynczą warstwę na przygotowanych wcześniej talerzach. Daję im chwilę, aby przestygły i układam w stosie na czystym talerzu, każdą warstwę posypując cukrem pudrem.

Jeszcze tak na ucho Wam powiem, że chrust lubią u mnie chyba wszyscy. Tak, że dziś wzięłam podwójną ilość składników. No i całe szczęście ;) Smacznego!

Share Button

Jedna odpowiedź do tej pory.

  1. uwielbiam faworki, Twoje wyglądają na pyszne :)

Napisz komentarz